Pokazywanie postów oznaczonych etykietą design. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą design. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Bystre OKO wszystko wypatrzy!


No cóż, czasem przychodzi taki czas gdy pierworodne wychodzi na pierwszą imprezę. Nie spodziewała się Matka, że to nastąpi tak szybko. Ledwo 2,5 roku na karku i już nocowanie poza domem :) Wybrała się córka w gości, do znajomych i to z noclegiem. Matka naszykowała pidżamę, szczotę do szorowania zębów, grzebień z osiołkiem, ręcznik z myszką Mini i pościel z baranami.
Wysłała swoje młode i z niecierpliwością wyczekiwała smsów z relacją. Koło 21.30 wiadomość: „PADŁY, ale nie mogły się pogodzić w temacie kołdry. Twoja śpi z moim pod jedną.” i do tego mms:

No pięknie - pomyślała Matka. - Nie dość, że wyszła na noc to jeszcze łoże z chłopem dzieli :)
Dobrze, że chociaż Matka zna tego chłopa prawie od urodzenia, bo inaczej by chyba nie przełknęła :)

Późnym rankiem ruszyła Matka po swoją pociechę. Po powrocie wypytała o co chodziło z pierzynową wojną. Spodziewała się opowieści o bitwie na poduszki etc., ale jednak nieeeee.... Pierworodna oświadczyła, iż nie zamierzała spać pod baranami, bo od teraz to ona będzie spała już tylko pod murzynkiem. Po chwili dodała: koniec i kropka. 


I teraz dopiero Matka zgłupiała. Jakim murzynkiem? Nie mogąc dogadać się z dwulatkiem zasięgnęła wiedzy ze źródła. Szybki ruch ręką, chwyta za telefon i dzwoni do „ciotki”, pyta co to za „kołdra z murzynkiem”.
W odpowiedzi usłyszała, że ciotka w W&B zakupiła swoim nową pościel. Czarno-białą z czerwonymi elementami, bo wyczytała, że dobrze na zmysł wzroku działa. Naopowiadała, że uczą skupienia...(o tak... skupienie to by się nam przydało)..., że wyostrzają wzrok i ćwiczą spostrzegawczość. Wszystko wydawało się to Matce całkiem logiczne. Owszem czytała Matka swego czasu o magii bieli i czerni w pierwszych miesiącach życia dziecka, ale takie wiadomości zasłyszane od dobrej koleżanki psycholożki wydają się bardziej wiarygodne.
No cóż, co pozostało zatem Matce? Zamówić i swojej taką „edukacyjną” pościel. Nie było wyjścia, bo dwie noce już dziecko spało bez okrycia.
Poprosiła o informację, który to konkretnie wzór posiada wspominanego wielokrotnie murzynka i otrzymała odpowiedź z pełną fotorelacją :)




Nie tracąc czasu wskoczyła na stronę WHITE&BLACK  z zamiarem zakupu. 
Oj... - zasyczała Matka. Cena pościeli o optymalnych rozmiarach ponad stówkę. Może nie jest to drastycznie dużo, ale i nie mało. Nie mniej jednak postanowiła Matka podjąć ryzyko i zakupić.

Po kilku dniach Matka i córka zostały szczęśliwymi posiadaczkami pościeli z murzynkiem. Rzeczywiście dziecko się na niej „skupiło”. Pierworodna zauroczona, nazywała wyraźne kształty, dopowiadała historyjki np. o murzynkach co jadły grzybki. Hmmmm...nieźle... grzybki... ciekawe co oni tam robili na tym ostatnim nocowaniu, że ona taka napalona na tę pościel wróciła?! :) 
 


Po pierwszej nocy „murzynek” miał już chrzest bojowy i pościel trzeba było prać. Zniosła to bardzo dobrze....pościel oczywiście. Matka się obawiała prania czarnego i białego, no i jeszcze czerwonego razem. Przecież pranie dzielimy na białe, kolorowe i czarne, a tu co? Taki oooo... mix? Raczej nerwomix Matka przeżywała kiedy w pralce migały jej przed oczami czerwony, czarny, biały, aż się Matce piosenka z młodości przypomniała.... „tylko zmieniają się kolory.....nananana... i czerwony” Już w duchu czuła, że świeżo wydana stówka zamieni się w bezużyteczną szarą płachtę materiału z czerwonymi plamami. Obawy niesłuszne. Pościel dumnie dyndała na balkonowym sznurze kusząc intensywnymi kontrastami. Bez zacieków, przebarwień, zafarbowań – była idealna. Widząc to Matki OKO poczuło, że była to dobrze wydana stówa. Szkoda tylko, że podobnie jak wszystkie inne pościele trzeba ją prasować. Chwyciła Matka zatem za żelazko i podążyła za swym OKIEM w poszukiwaniu deski niezbędnej do wykonania tej jakże nudnej czynności i wróciła z krainy bieli i czerni z nutą czerwieni do swej szarej rzeczywistości.

Testowaną pościel wyprodukowała firma White&Black
Do kupienia: www.sklep.whiteandblack.pl
Cena: 94 - 104 zł ( w zależności od rozmiaru)
Ocena: 4,8 na 5,0

czwartek, 27 czerwca 2013

Zamek Księżniczki i Rycerza - Zestaw Niejadka


Jakiś czas temu dotarło do nas takie o to cudo. Dosłownie cudo, bo ni to naczynie, ni to zabawka, ale czego by nie powiedzieć bardzo zaciekawiło i mnie i Barbarę. 


fot. www.mrjoy.pl

Zafrapowane wynalazkiem szybko rozpakowałyśmy zgrabny kartonik. 
Po chwili z elementów naczyniopodobnych wyrosła wielka budowla. 

fot. www.mrjoy.pl 

Zamek księżniczki powstał z kubeczka miseczki, talerzyka, talerza, łyżki i widelca. 



Zanim pomyślałam jak to skutecznie zastosować, nowy nabytek już wylądował w łapkach mojej pociechy i przyjmował gości. Żaby i delfiny (nie były częścią zestawu) przejrzały już wszystkie zakamarki w poszukiwaniu księżniczki. 

Dodaj napis


Widać jest w tym zestawie coś z bajki, bo sam sprzedawca opis zaczyna od: „ Za siedmioma górami, za siedmioma lasami i rzekami mieszkała sobie smutna królewna. Smutna, bo nie lubiła jeść, a kiedy tylko pojawiali się rodzice, zalewała się rzewnymi, krokodylimi łzami....itd.”

Naczynia po złożeniu.
Mówiąc szczerze osobiście dość sceptycznie podeszłam do tematu. Moje dziecko potraktowało to jak zabawkę, a w naszym domu przy jedzeniu się nie bawimy. Nie mniej jednak skoro postawiano nam zadanie oceny tegoż produktu podjęłyśmy się wyzwania. Postaramy się rozebrać go na czynniki pierwsze!
Gotowi?!  Zaczynamy!

Cały zestaw, jak zapewnia sprzedawca, wykonany jest z dobrej jakości tworzywa. Pomimo Made in China owe tworzywo jest naprawdę przyzwoite. Nie wygina się, nie łamie. Zestaw tworzy przyjazną dla oka kompozycję kolorystyczną i wizualną. Delikatne, subtelne i dobrze współgrające ze sobą kolory robią bardzo dobre wrażenie i zachęcają do sięgnięcia po produkt. Połączenie różu i fioletu robi piorunujące wrażenie na dziewczynkach, więc wybór kolorystyki trafiony. Pomysł na zrobienie z naczyń zamku księżniczki jest bardzo oryginalny i na półce sklepowej nie da się takie produktu przegapić. Jest tak nietypowy, że nie przejdziesz obok niego obojętnie co więcej nawet pomyślisz, że chciałabyś taki mieć.
Tylko teraz warto zastanowić się nad jego zastosowaniem i tym czy jest rzeczywiście praktyczny.
W sytuacji kiedy Twój Malec jest dzieckiem, któremu ciężko się skupić na posiłku i usiedzieć w miejscu 5 minut to taki zestaw może się przydać. Jest to zdecydowanie skuteczniejsze rozwiązanie niż np. włączenie dziecku bajki w TV. Dzięki temu rodzic może zająć dziecko opowiadaniem własnej lub zaproponowanej przez sprzedawcę historii, połączyć ten fakt z jedzeniem i rzeczywiście nakarmić dziecko bez biegania za nim po mieszkaniu. W sytuacji kiedy Twoje dziecko jest nauczone, że jada się przy stole, nie bawi się jedzeniem i nie bawi przy jedzeniu, taki zestaw kompletnie nie ma zastosowania, bo dziecko zamiast jeść świetnie się bawi. Przy  naszym stole panuje druga zasada czyli przy jedzeniu się nie bawimy. W związku z tym zabawa w "księżniczki" owymi naczyniami była nagrodą za grzecznie zjedzony posiłek. A zabawa wyglądał np. tak! Nasze lego ludki w upalne dni miały jacuzzi :)
Dziecięca wyobraźnia nie zna granic!

Wracając do samego zestawu od razu zwróciłam uwagę na jedną rzecz. Produkt adresowany jest dla odbiorcy 18+ (miesięcy, świntuchy :) ) Moje aktualnie dwuletnie dziecko jest uczone, że przy jedzeniu posługujemy się nożem i widelcem. W zestawie nie ma noża!!! Mnie osobiście brak pełnego podstawowego zestawu sztućców zdziwił.... moje dziecko również :) Pozostałe sztućce nie co nas zaskoczyły. Prawie okrągła, niemal płaska łyżeczka świetnie sprawdza się u półrocznego niemowlaka, który rozpoczyna zabawę z jedzeniem, podobnie widelec z dość tępymi zakończeniami. U nas tego typu sztućce rewelacyjnie sprawdzały się w okresie niemowlęcym. Dziecko, które jada samodzielnie może się nieco poirytować kiedy nie jest w stanie nadziać na widelec zawartości talerza. W naszym przypadku musieliśmy zastosować używany wcześniej komplet sztućców, natomiast te z zestawu dumnie tworzyły wieże naszego zamku. 

Jeden z talerzy ma wyżłobione otworki na łyżkę i widelec, dzięki czemu  zamek dysponuje dwiema wieżami.
Łyżka i widelec z zestawu.

Ciekawym rozwiązaniem jest kubek. Niby zwykły z przykrywką, ale... przykrywka ma flagę. Stanowi ona bardzo wygodny uchwyt do podnoszenia przykrywki. Malec może ćwiczyć koordynację i zwinność paluszków zakrywając i odkrywając kubek. Pokrywka bardzo swobodnie się zakłada, więc nie trzeba wkładać w to siły. Co więcej wykazałyśmy się tu kreatywnością i poszłyśmy krok dalej. Dziurka w pokrywce na flagę ma grubość idealną na słomkę, zatem po wyciągnięciu chorągiewki miałyśmy kubek ze słomką (słomka nie jest elementem zestawu) W każdym razie szpiczasty kubek ze słomką bardzo się przyjął. 




Ciekawie rozwiązana jest również miska. Świetnie sprawdza się przy płynach, przy owocach, potrawach średnio płynnych. Dzięki swojej budowie praktycznie nie ma sposobu by ją przypadkowo przewrócić. Oczywiście można wylać zawartość z premedytacją :) W przypadku dziecka, które np. dopiero uczy się jeść z miski/głębokiego talerza to bardzo wygodna opcja. Niestety miska średnio sprawdza się w zmywarce. Położona dnem do góry zbiera wodę, trzeba ją koniecznie wstawić bokiem. 




Tak jak wspomniałam produkt można myć w zmywarce i całkiem dobrze się zachowuje po takich zabiegach. Kolory i kształt pozostają takie same jak przed myciem. 


Osobiście uważam, że taki wynalazek świetnie sprawdzi się na wakacjach lub restauracji gdzie zazwyczaj czekamy chwilę na podanie posiłku. Wtedy dziecko może się takimi naczyniami świetnie zająć, posiedzieć w jednym miejscu i poczekać na jedzenie.
Ponad to jest dość ciekawym i efektownym pomysłem na prezent.


Zestaw niejadka kupicie na www.mrjoy.pl ( konkretnie: http://mrjoy.pl/do/item/PRINCESS/Zamek-Ksiezniczki-i-Rycerza---Zestaw-Niejadka)

Cena: 95 zł

Nasza ocena 4.0 ( w skali 1-5)

wtorek, 7 maja 2013

Kubek do mycia głowy BABY ONO

Jakiś czas temu trafił w nasze ręce kubek do mycia głowy. Po raz pierwszy korzystałyśmy z niego kiedy Baśka była jeszcze niemowlakiem. Teraz ponownie teraz ponownie trafił do naszej wanny i postanowiłyśmy go prześwietlić bardzo dokładnie.


Zacznijmy od tego co o owym kubku mówi producent.
"Kubek do kąpieli ułatwia spłukiwanie ciała i włosów dziecka. Specjalnie zaprojektowana, elastyczna powłoka, przystawiona do czoła dziecka pozwala na wygodne i bezpieczne spłukiwanie włosów zapobiegając jednocześnie dostawaniu się wody do oczu i na twarz dziecka. Dwie komory zapewniają dokładniejsze spłukiwanie - komora przednia służy do spłukiwania włosów z boku głowy, natomiast komora tylna w tym samym czasie spłukuje górna i tylna część głowy dziecka."


A teraz my się z nim rozprawimy!!!

Po kilkutygodniowym stosowaniu stwierdzamy, że kubek do mycia głowy Baby Ono jest niewątpliwie świetnym gadżetem zachęcającym do płukania głowy, a także przyborem bardzo ułatwiającym tę czynność. Co więcej świetnie się sprawdza jako przyrząd do płukania całego ciała. Jego gabaryty są zadowalające. Nie jest ani przesadnie wielki, ani na tyle mały by nie spełniał swojej funkcji. Sprzęt przeznaczony jest do wygodnego płukania głowy. Rzeczywiście sprawdza się w tej funkcji. Nie mniej jednak trzeba kilka razy go wypróbować, aby nabyć odpowiedniej wprawy. Jest banalny w obsłudze, ale wymaga odrobiny zręczności, by sprawnie spłukać szampon tak by piana nie dostała się do oczu. Bardzo pomaga odchylenie głowy dziecka nieco do tyłu. Niestety nie każdy maluch się na to zgadza.
Na pierwszy rzut oka wygląda estetycznie. Delikatne, współgrające ze sobą kolory nie rozpraszają dziecka. Jednak przyglądając się mu dokładniej widać niedociągnięcia, które bardzo wpływają na estetykę produktu i bezpieczeństwo przy stosowaniu. Chodzi przede wszystkim o wykończenie. Plastik na złączach i brzegach nie jest zbyt dokładnie wyszlifowany, co po pierwsze bardzo ujmuje kubeczkowi na urodzie, po drugie malec, który chwyci za kubek może się zadrapać, nawet delikatnie skaleczyć. Świetnym pomysłem było zastąpienie jednej ze ścianek gumą. To rozwiązanie rewelacyjnie się sprawdza, podobnie jak podział kubka na dwie komory, dzięki którym jednocześnie możemy spłukiwać całą głowę, od czubka do dołu i po bokach. Nie osiągniemy tego używając tradycyjnego naczynia.

Kwestia opakowania mądrze rozwiązana. Bardzo podoba mi się fakt, że kubek nie był jakoś mocno zapakowany, przed zakupem mogłabym go dokładnie obejrzeć na półce w sklepie, do tego ukłon za szacunek do ekologii (brak pakowania w folię)
Kubek jest też fajną zabawką do wanny. Baśka namiętnie przelewa w nim wodę, kąpie kaczki i się sama polewa.

Zalety:
- wygodny i ładny (przyjemne kolory)
- stosunkowo mały (znajdzie się na niego miejsce w każdej łazience)
- wielorakie zastosowanie (jako kubek do płukania i zabawka kąpielowa)

Wady:
- mało estetyczne i średnio bezpieczne wykończenie

Cena: 15,99
Ocena: 4,2/5